Kto za nami stoi

If you can dream it you can do it.

Strzałka w dół

Cześć, mam na imię Marcin. Podobno osoby noszące to imię kochają wyzwania i nigdy nie odkładają pracy na później. Coś w tym jest… Praca jest dla mnie niesamowicie ważna. Zwłaszcza, gdy czuję, że dzięki niej mogę małymi krokami zmieniać świat.

 

Ale tak naprawdę, sens mojemu życiu nadaje przede wszystkim moja rodzina z którą idę, a właściwie biegnę przez życie, bo wszyscy kochamy sport. To z myślą o niej, każdego dnia podejmuję nowe wyzwania, wierząc, że podobnie jak na boisku, wygrać możemy jedynie, grając jako drużyna. Dlatego też wspólnie odpoczywamy, wspólnie się bawimy i przede wszystkim, już od lat, konsekwentnie wybieramy eko-życie, zamieniając, gdy tylko to możliwe samochód na rower a kanapę na piłkę.

Sięgamy również po zdrową żywność, a gdy ktoś twierdzi, że to cukier krzepi, zawsze może wybrać się ze mną w weekend na krótką, piętnastokilometrową przebieżkę… 😉

 

Wspinaczka skałkowa którą uwielbiam, nauczyła mnie, że nie ma przeszkody nie do pokonania, jeżeli tylko wcześniej odpowiednio się przygotujemy. Mimo tego, plany na najbliższy czas mam dosyć skromne… Dobrze wychować dzieci, uczynić marki OnlyBio i OnlyEco markami globalnymi i… poprowadzić jako trener zespół w Lidze Mistrzów. Później się pomyśli, co dalej…

Sky is not the limit.

Strzałka w dół

Nazywam się Marcin Łukaszewicz. Kim jestem? Szczęśliwym tatą czwórki dzieci, amatorem spacerów, pasjonatem przyrody, żeglarzem, sternikiem, windsurferem, nurkiem, hokeistą podwodnym i obieżyświatem. Jestem także wykładowcą akademickim i biotechnologiem, choć początkowo wiele wskazywało na to, że swoją zawodową drogę zwiążę z rolnictwem. Cóż… dzisiaj musi mi wystarczyć spory ogródek, w którym mogę podziwiać jak z małego ziarenka rozwija się życie. Wciąż mnie to fascynuje i chyba nigdy nie przestanie zadziwiać. Otaczający nas świat jest taki różnorodny. Daje nam tak wiele możliwości.
Uwielbiam swoją pracę, bo czuję, że ogranicza mnie w niej tylko wyobraźnia.

Nasza dzisiejsza wiedza rozwiązuje problemy społeczne, likwiduje zagrożenia. Uważam, że taki jest zresztą cel nauki – nieustannie znajdować odpowiedzi na pytanie, co zrobić, by nasze otoczenie było lepszym, bardziej przyjaznym miejscem do życia. To naprawdę wielkie szczęście, móc w tak niezwykły sposób pomagać ludziom. Może to zbyt duże słowo, ale jest w tym wszystkim jakieś szczególne poczucie misji, które wciąż mnie uskrzydla, motywując do dalszych działań. Dlatego też moje marzenia są ściśle związane z wykonywaną pracą. Liczę na zasłużony sukces marki OnlyBio i OnlyEco i już nie mogę się doczekać uruchomienia naszej nowej biorafinerii.

It’s not about ideas. It’s about making ideas happen

Strzałka w dół

Witajcie, mam na imię Kinga. Co mogę o sobie powiedzieć? Jestem szczęśliwą mamą trójki pociech oraz żoną wspaniałego, wspierającego męża. Zawodowo spełniam się natomiast jako naukowiec. I szczerze powiedziawszy, to właśnie o nauce, która od zawsze mnie fascynowała, wolałabym pisać niż o sobie samej. Dzięki jej zdobyczom, każdego dnia mogę toczyć walkę o lepszy, bardziej czysty świat. Swoją pracę traktuję jak misję. Cieszę się, widząc, jak pomaga ludziom. Czuję wtedy, że moje dzieło „żyje”. To chyba właśnie z tego powodu zainteresowałam się biotechnologią. Dzisiaj, jako specjalista, mogę tworzyć produkty, z których sama chciałabym skorzystać. I jak tu nie lubić takiego zajęcia?

Oczywiście nie samą pracą żyje człowiek. W wolnej chwili uwielbiam poznawać świat. Wyruszać z plecakiem w nieznane i wciąż na nowo odkrywać piękno otaczającej nas przyrody. Zwiedziłam już w ten sposób niemal całą Europę, Amerykę Północną i kawałek Azji. Marzą mi się jednak kolejne podróże. Może w trakcie jednej z nich uda mi się zobaczyć leżący na granicy argentyńsko-brazylijskiej wodospad Iguazú? Najbardziej fascynująca w podróżach jest jednak możliwość spotkania drugiego człowieka. Usłyszenia historii jego życia. Siedząc w swoim ogrodzie, z dobrą książką w ręku, w towarzystwie moich rozbieganych pociech, wiele razy wracam później myślami do tych spotkań i po cichu liczę na kolejne… Ja chyba po prostu lubię ludzi.